Ten przepis niedawno pojawił się na blogu Nie-Typowe Wypieki. Świetny pomysł na obiad dla miłośników ziemniaków, do których ja się niewątpliwie zaliczam. Dosyć prosty w wykonaniu. Zamiast parmezanu dodałam starty ser cheddar, reszta tak samo jak w przepisie.
Moje panzerotti stanowiły towarzystwo dla piersi kurczaka z mozarellą, zawiniętej w pasek boczku. Taka przynajmniej była wersją męska, w mojej pominęłam boczek ;) Zrobiłam też do tego sos czosnkowy na naturalnym jogurcie...normalnie palce lizać!
Thursday, May 31, 2012
Sałatka Caprese...plus
W zasadzie od dwóch miesięcy mamy tu lato. Temperatury są super wysokie, deszcz pada głównie nocą, wszystko jest zielone, i wreszcie uporałam się z porządkiem w szafie wrzucając większość grubych rzeczy na najwyższą półkę. W takie dni mam apetyt na lekkie letnie dania, których przygotowanie nie zajmuje dużo czasu, taka przekąska jest właśnie sałatka Caprese. Pierwszy raz jadłam Caprese dawno temu w Kazimierzu Dolnym, była to miłość od pierwszego kęsa. Generalnie jest to bardzo proste danie: pomidory, ser mozarella, bazylia, wszystko skropione oliwą z oliwek i przyprawione solą. Tak z reguły ją właśnie przyrządzałam. Ale ostatnio pozwoliłam sobie przygotować lekko spolszczoną wersję. Dodałam szczypiorek i cebulkę i trochę pieprzu. Bazylia niestety była suszona...świeża dopiero zakiełkowała w doniczce. W każdym razie było pysznie i poczułam włoski klimat w moim amerykańskim ogródku.
Monday, May 21, 2012
Francuskie tosty wg przepisu Nigelli
Kiedy byłam dzieckiem, nie było dla mnie lepszej przekąski od chleba smażonego w jajku. Przekąska ta plasowała się na pierwszym miejscu, za raz po nią były omlety, placki, naleśniki...niezbyt pożywna ta lista, ale tak było i nawet teraz, kiedy staram się odżywiać zdrowo, nie potrafię sobie odmówic od czasu do czasu czegoś, co po pierwsze mi tak bardzo smakuje, a po drugie..przypomina czasy dzieciństwa i też moją kochaną Babcię, która uwielbiała dogadzać mi, serwując najelpsze omlety no i właśnie chleb w jajku.
Kiedy kilka lat temu zobaczyłam w telewizji Nigelle, przygotowującą w środku nocy francuskie tosty na słodko, bylam bardzo zaskoczona, ta wersja, która ja lubiłam i znałam była zawsze na słono - po prostu chleb maczany w roztrzepanym jajku i wrzucany na patelnię. Pomyślałam, że kiedyś spróbuję, jak to smakuje. Pierwszy raz podeszłam do tego przepisu mniej wiecej rok temu, jako świeżo upieczona mężatka...BARDZO mi smakowało, a mój mąż jak na ironię westchnął: "...szkoda, że nie na słono"
No i teraz, w ostatni piątek, kiedy wróciliśmy późno do domu, a ja z zaskoczeniem odkrylam kawełek czerstwego chleba w szufladzie, pomyślałam, że czas na Francuskie Tosty! Zdjęcia zrobione aparatem telefonicznym.
Jestem kucharzem spontanicznym, więc nie za bardzo potrafię trzymać się proporcji..po prostu je ignoruje często i kieruję się swoją intuicją, zwłaszcza w przypadku tak prostych przepisów.
Składniki:
Chleb- pokrojony i najlepiej czerstwy :)
Jajka- ja zużyłam trzy do tej ilosci pieczywa, która widać na zdjęciu
Mleko- Trzy duże łyżki
Ekstrakt z wanilii - kilka kropel
Masło i olej- ta rozgrzana na patelni para dodała tostom aromatu.
Cukier- Nigella zużyła chyba szklankę na jednego tosta, ja sugeruję zachować umiar
Wymieszać jajka z mlekiem i wanilią w dużej misce. Namoczyć z dwóch stron kromki chleba, wrzucać na rozgrzaną patelnię. Smażyć z dwóch stron do czasu, aż chlebek się ładnie zarumieni, przełożyć na papierowy ręcznik- odsączymy tosty z tłuszczu. Posypać cukrem.
Pycha. A mąż znowu spytał o wersję na słono...
Wednesday, May 16, 2012
Ucierane Ciasto z Owocami na Dzień Dobry
W Kansas City od ponad miesiąca powietrze pachnie latem. Uwielbiam tutejszy klimat. W czasie, kiedy spędzaliśmy święta wielkanocne w Polsce, tutaj wszystko zdążyło się mocno zazielenić, kolory nabrały wyątkowych rumieńców. Tuż pod samym domem, szereg różowych drzewek zaglądał w szyby samochodu, jakby próbował podkreślić, jakie mamy szczęście zobaczyć je w tym niezwykłym stanie. Nie mogłam uwierzyć, że mieszkam w takim pieknym miejscu - przy Parku na Rożowym Wzgórzu.
Od tamtej pory nie mogę się nasycić pogodą. Każdą wolną chwilę próbuje spędzać na zewnątrz, napatrzeć na tą zieleń, wygrzać na słońcu...mam wrażenie, że im więcej czasu rozkoszuję się pięknem tej pory roku, tym bardziej i ja sama staję sie kolorowa i pogodna. W ogóle wszystko zaczęło się we mnie zmieniać tej wiosny. Przyczyna zasługuje na osobny wątek, ale powiem tylko, że mam szczęście w życiu i otoczona jestem wyjątkowymi ludźmi, a to jak potrafią mnie zmotywować, będą wiedzieli tylko ci, którzy mnie dobrze znają. Zawsze byłam pełna entuzjazmu i chodziłam uśmiechnięta, zawsze jednak kryłam nieuzasadniony brak pewności siebie, potrzebę akceptacji, strach przed byciem tym kim jestem. Nie mogę powiedzieć, że te uczucia stały się dla mnie obce, po prostu nawiedzają mnie dużo rzadziej i potrafię sobie z nimi poradzić.
Ile radości dostarcza mi przeglądanie blogów kulinarnych! Mam ochotę wyściskać te wszystkie wspaniałe osoby, które za nimi stoją i dostarczają mi codziennie motywacji, żeby na obiad lub kolacje zjeść co innego niż moi amerykańscy znajomi. ( Broń Boże, nie uogólniam, ale akurat moi tutejsi znajomi wykazują się wyjątkowym brakiem kreatywności w tym kierunku i jedzą z reguły to, co znaleźli w sklepie lub co im podano w restauracji) Któregoś jednak razu, koleżanka z pracy odbiegła trochę od przedstawionego przeze mnie schematu i pochwaliła się, że ma przepis na zdrową i niskokaloryczną potrawę. Żałuję, że nie pamiętam dokładnie, jakich należało użyć produktów, pamiętam jednak, że cały proces gotowania opierał się na mieszaniu tychże produktów w misce, którą gotować przyszło mojej podekscytowanej znajomej...w mikrofalówce!
" Wkładasz do mikrofalówki na 2 minuty, mieszasz, wkładasz na kolejne 2 minuty, mieszasz, dodajesz kolejny składnik, mieszasz i jeszcze na minutę do mikrofali."
Sounds great!- odpowiedziałam.
O specyfice amerykańskiej kuchni jeszcze pewnie nie raz przyjdzie mi wspomnieć, tymczasem pochwalę się moim ostatnim wypiekiem na podstawie przepisu z blogu White Plate (link)
Ucierane ciasto z truskawkami (i jagodami w moim wydaniu). Szybki, letni wypiek idealny ze szklanką zimnego mleka albo ciepłej herbaty. Następnym razem, zrobię ciasto drożdżowe z owocami, jeszcze nie wiem z jakiego przepisu...
Od tamtej pory nie mogę się nasycić pogodą. Każdą wolną chwilę próbuje spędzać na zewnątrz, napatrzeć na tą zieleń, wygrzać na słońcu...mam wrażenie, że im więcej czasu rozkoszuję się pięknem tej pory roku, tym bardziej i ja sama staję sie kolorowa i pogodna. W ogóle wszystko zaczęło się we mnie zmieniać tej wiosny. Przyczyna zasługuje na osobny wątek, ale powiem tylko, że mam szczęście w życiu i otoczona jestem wyjątkowymi ludźmi, a to jak potrafią mnie zmotywować, będą wiedzieli tylko ci, którzy mnie dobrze znają. Zawsze byłam pełna entuzjazmu i chodziłam uśmiechnięta, zawsze jednak kryłam nieuzasadniony brak pewności siebie, potrzebę akceptacji, strach przed byciem tym kim jestem. Nie mogę powiedzieć, że te uczucia stały się dla mnie obce, po prostu nawiedzają mnie dużo rzadziej i potrafię sobie z nimi poradzić.
Ile radości dostarcza mi przeglądanie blogów kulinarnych! Mam ochotę wyściskać te wszystkie wspaniałe osoby, które za nimi stoją i dostarczają mi codziennie motywacji, żeby na obiad lub kolacje zjeść co innego niż moi amerykańscy znajomi. ( Broń Boże, nie uogólniam, ale akurat moi tutejsi znajomi wykazują się wyjątkowym brakiem kreatywności w tym kierunku i jedzą z reguły to, co znaleźli w sklepie lub co im podano w restauracji) Któregoś jednak razu, koleżanka z pracy odbiegła trochę od przedstawionego przeze mnie schematu i pochwaliła się, że ma przepis na zdrową i niskokaloryczną potrawę. Żałuję, że nie pamiętam dokładnie, jakich należało użyć produktów, pamiętam jednak, że cały proces gotowania opierał się na mieszaniu tychże produktów w misce, którą gotować przyszło mojej podekscytowanej znajomej...w mikrofalówce!
" Wkładasz do mikrofalówki na 2 minuty, mieszasz, wkładasz na kolejne 2 minuty, mieszasz, dodajesz kolejny składnik, mieszasz i jeszcze na minutę do mikrofali."
Sounds great!- odpowiedziałam.
O specyfice amerykańskiej kuchni jeszcze pewnie nie raz przyjdzie mi wspomnieć, tymczasem pochwalę się moim ostatnim wypiekiem na podstawie przepisu z blogu White Plate (link)
Ucierane ciasto z truskawkami (i jagodami w moim wydaniu). Szybki, letni wypiek idealny ze szklanką zimnego mleka albo ciepłej herbaty. Następnym razem, zrobię ciasto drożdżowe z owocami, jeszcze nie wiem z jakiego przepisu...
Subscribe to:
Comments (Atom)



