W Kansas City od ponad miesiąca powietrze pachnie latem. Uwielbiam tutejszy klimat. W czasie, kiedy spędzaliśmy święta wielkanocne w Polsce, tutaj wszystko zdążyło się mocno zazielenić, kolory nabrały wyątkowych rumieńców. Tuż pod samym domem, szereg różowych drzewek zaglądał w szyby samochodu, jakby próbował podkreślić, jakie mamy szczęście zobaczyć je w tym niezwykłym stanie. Nie mogłam uwierzyć, że mieszkam w takim pieknym miejscu - przy Parku na Rożowym Wzgórzu.
Od tamtej pory nie mogę się nasycić pogodą. Każdą wolną chwilę próbuje spędzać na zewnątrz, napatrzeć na tą zieleń, wygrzać na słońcu...mam wrażenie, że im więcej czasu rozkoszuję się pięknem tej pory roku, tym bardziej i ja sama staję sie kolorowa i pogodna. W ogóle wszystko zaczęło się we mnie zmieniać tej wiosny. Przyczyna zasługuje na osobny wątek, ale powiem tylko, że mam szczęście w życiu i otoczona jestem wyjątkowymi ludźmi, a to jak potrafią mnie zmotywować, będą wiedzieli tylko ci, którzy mnie dobrze znają. Zawsze byłam pełna entuzjazmu i chodziłam uśmiechnięta, zawsze jednak kryłam nieuzasadniony brak pewności siebie, potrzebę akceptacji, strach przed byciem tym kim jestem. Nie mogę powiedzieć, że te uczucia stały się dla mnie obce, po prostu nawiedzają mnie dużo rzadziej i potrafię sobie z nimi poradzić.
Ile radości dostarcza mi przeglądanie blogów kulinarnych! Mam ochotę wyściskać te wszystkie wspaniałe osoby, które za nimi stoją i dostarczają mi codziennie motywacji, żeby na obiad lub kolacje zjeść co innego niż moi amerykańscy znajomi. ( Broń Boże, nie uogólniam, ale akurat moi tutejsi znajomi wykazują się wyjątkowym brakiem kreatywności w tym kierunku i jedzą z reguły to, co znaleźli w sklepie lub co im podano w restauracji) Któregoś jednak razu, koleżanka z pracy odbiegła trochę od przedstawionego przeze mnie schematu i pochwaliła się, że ma przepis na zdrową i niskokaloryczną potrawę. Żałuję, że nie pamiętam dokładnie, jakich należało użyć produktów, pamiętam jednak, że cały proces gotowania opierał się na mieszaniu tychże produktów w misce, którą gotować przyszło mojej podekscytowanej znajomej...w mikrofalówce!
" Wkładasz do mikrofalówki na 2 minuty, mieszasz, wkładasz na kolejne 2 minuty, mieszasz, dodajesz kolejny składnik, mieszasz i jeszcze na minutę do mikrofali."
Sounds great!- odpowiedziałam.
O specyfice amerykańskiej kuchni jeszcze pewnie nie raz przyjdzie mi wspomnieć, tymczasem pochwalę się moim ostatnim wypiekiem na podstawie przepisu z blogu White Plate (link)
Ucierane ciasto z truskawkami (i jagodami w moim wydaniu). Szybki, letni wypiek idealny ze szklanką zimnego mleka albo ciepłej herbaty. Następnym razem, zrobię ciasto drożdżowe z owocami, jeszcze nie wiem z jakiego przepisu...


No comments:
Post a Comment